Palazzo della Ragione
Średniowieczna hala sądowa i targowa, przykryta ogromnym spadzistym dachem — jednym z największych wolnostojących dachów w Europie. Parter zajmują sklepy i stragany, a na piętrze mieści się jedna wielka sala pokryta freskami.



Dzień 7 · 18–19.09·W trasie
Powrót nie powtarza drogi tam. Z Torre del Greco jedziemy na północ przez Rzym i Bolonię do Padwy — dzięki temu droga do domu rozkłada się na trzy krótsze dni zamiast dwóch długich.
Sens tego przystanku jest przede wszystkim logistyczny, ale przy okazji zostaje wieczór i poranek w mieście z jednym z najstarszych uniwersytetów w Europie i z freskami Giotta.
Padwa jest zwarta: bazylika, uniwersytet, katedra i wielkie place leżą blisko siebie, więc pół dnia wystarcza na obejście najważniejszych punktów pieszo.
Uwaga do treści: w notatkach wyjazdowych Padwa to sama lista nazw, bez opisów. Poniższe akapity napisałem na podstawie ogólnej wiedzy o mieście — wymagają weryfikacji, zanim staną się planem.
Średniowieczna hala sądowa i targowa, przykryta ogromnym spadzistym dachem — jednym z największych wolnostojących dachów w Europie. Parter zajmują sklepy i stragany, a na piętrze mieści się jedna wielka sala pokryta freskami.
Rozległy owalny plac z kanałem obwiedzionym podwójnym rzędem kamiennych posągów, otoczony dawnymi rezydencjami. Jeden z największych placów w Europie i najbardziej rozpoznawalny widok miasta.
Plac, któremu ton nadaje XVI-wieczny Palazzo Capitano z wysoką wieżą zegarową pośrodku pierzei. Leży w ścisłym centrum, kilka kroków od Palazzo della Ragione.
Jeden z najstarszych uniwersytetów w Europie, działający od XIII wieku. Jego historyczna siedziba, Palazzo Bo, mieści między innymi zabytkowy teatr anatomiczny.
Katedra stoi przy własnym placu, a przylega do niej romańskie baptysterium, którego wnętrze pokrywa gęsty cykl średniowiecznych fresków.
Największa świątynia miasta i cel pielgrzymek, spoczywa w niej św. Antoni z Padwy. Bryła z kopułami i wieżyczkami łączy wpływy romańskie, gotyckie i bizantyjskie.
Ogromny renesansowy kościół zamykający Prato della Valle od strony południowo-wschodniej, z rzędem kopuł nad nawą.
Niepozorny budynek, w którym mieści się kompletny cykl fresków Giotta z początku XIV wieku — jeden z najważniejszych zespołów malarstwa europejskiego.
Pierwszy dzień celowo krótszy. Nocleg w Bawarii, jeszcze przed Alpami, żeby nie wjeżdżać na Brenner po całym dniu za kierownicą.
Na zwiedzanie zostaje pół dnia i wszystko, co warto w tym czasie zobaczyć, mieści się na Starym Mieście w promieniu kilkunastu minut spaceru od Placu Mariackiego. O 11:00 i 12:00 rusza Glockenspiel na wieży ratuszowej; windą wjeżdża się na taras widokowy, ale okno czasowe trzeba zarezerwować wcześniej.



Przełęcz Brennera w niedzielny poranek i Werona po drodze. To jedyne przejście przez Brenner w tym wariancie — powrót idzie inną trasą.
Historyczne centrum jest na liście UNESCO, a miasto nosi tytuł „Miasta Renesansu”. Wszystko leży blisko siebie: zamek w fosie, katedra naprzeciwko ratusza i średniowieczna Via delle Volte z krytymi pasażami. Uwaga na dni zamknięcia, zamek nie działa we wtorki, muzeum katedralne w poniedziałki.



Najdłuższy odcinek na południe: Bolonia, Rzym, Neapol. Meldunek na cztery noce, do 18 września nic się nie pakuje. Baza stoi po neapolitańskiej stronie Wezuwiusza, nie na półwyspie sorrentyńskim.
Cztery noce w jednym miejscu to główna zaleta tego wariantu — przez trzy kolejne dni nic się nie pakuje. Torre del Greco leży między Neapolem a Pompejami, praktycznie u podnóża wulkanu: pod krater i do Neapolu jest stąd blisko, do Positano wyraźnie dalej. Samo miasteczko żyje z rzemiosła koralowego i kamei, które sięga tu czasów rzymskich.



Pętla autem z bazy: najpierw krater Wezuwiusza, po południu ruiny Pompejów, wieczorem powrót do tego samego apartamentu. Z Torre del Greco stoimy praktycznie u podnóża wulkanu.
Kolejność wyznacza bilet: na krater rezerwuje się konkretną godzinę i kupuje trzydzieści dni wcześniej. Wyjazd o 8:45, parking pod Wezuwiuszem koło 9:15, wejście na krater między 10:00 a 10:30, po południu Pompeje od strony Piazza Anfiteatro.



Wyjazd do Neapolu i powrót tego samego dnia. To najkrótszy dojazd w całym wyjeździe — miasto zaczyna się kilkanaście kilometrów dalej wzdłuż zatoki.
Z Torre del Greco to niecałe pół godziny wzdłuż zatoki, więc na samo miasto zostaje niemal cały dzień. Największym problemem organizacyjnym jest tu auto — dlatego lista parkingów strzeżonych jest na tej podstronie ważniejsza niż lista zabytków.



Najdalszy i najbardziej wymagający wypad z bazy. Dojazd prowadzi przez półwysep sorrentyński i najtrudniejszy odcinek Amalfitany, więc to wyprawa na dobrą część dnia, nie skok na pół dnia.
Z Torre del Greco trzeba objechać zatokę, przeciąć półwysep sorrentyński i dopiero potem wjechać na wąską SS 163 — ten odcinek jest najgorszy z całej drogi. Centrum miasteczka jest wyłącznie piesze, a droga okrąża je od góry, więc auto zostaje na jednym z dwóch płatnych parkingów przy Viale Pasitea. Amalfi, Ravello i Capri leżą poza planem, ich opisy trzymamy na podstronie jako materiał do decyzji, nie jako dzień wyjazdu.



Powrót inną trasą niż dojazd, przez Rzym i Bolonię. Droga do domu rozbita na trzy krótsze dni zamiast dwóch długich.
Sens tego przystanku jest głównie logistyczny, ale przy okazji zostaje wieczór i poranek w mieście z jednym z najstarszych uniwersytetów w Europie i freskami Giotta w kaplicy Scrovegnich.



Krótki odcinek przez Alpy, innym przejściem niż Brenner i w sobotę, więc z mniejszym ruchem. Ostatni nocleg przed dojazdem do Warszawy.
Ostatni nocleg wyjazdu. Następnego dnia zostaje już tylko najdłuższy przejazd powrotny — 859 kilometrów przez Wiedeń, Brno i Katowice. W notatkach nie ma opisu samego Grazu, więc podstrona czeka na uzupełnienie.

Ostatni i najdłuższy dzień powrotu — przez Wiedeń, Brno i Katowice do Warszawy.